La Santa Muerte – kontrowersyjny kult, czy skuteczna magia…

Musisz wyzbyć się tabu! Musisz wyjść poza europejską tradycję, związaną ze Śmiercią! Musisz odrzucić wszelkie konwenanse społeczne i to, co do tej pory słyszałeś / aś! Dzisiejszy wpis prowadzi Cię prostą drogą do osiągnięcia wszystkiego (dosłownie), na co tylko masz ochotę. Wszystkiego o czym marzysz. Wszystkiego, czego pragniesz.

Jestem zwolennikiem La Santa Muerte. Zdjęcie do niniejszego wpisu do kolorowy szkic mojego prywatnego ołtarza Świętej Śmierci. Nie jest to w Polsce (i generalnie w Europie) tradycja dobrze znana. Nie jest też szeroko kultywowana. A szkoda. Ponieważ magia La Santa Muerte nie tylko działa w 100%. Ona działa zawsze, działa błyskawicznie i jest niezwykle skuteczna!

Magią zajmuje się od 20 lat. Żadne bóstwo, żaden żywioł, żadna siła we Wszechświecie nie jest jednak tak skuteczna, jak duch Śmierci. Świętej Śmierci. Poniżej pokrótce postaram się scharakteryzować problematykę kultu La Santa Muerta i jej niesamowicie skutecznej magii. Wyznaję ją od pewnego czasu i mogę jedynie potwierdzić to, co o niej czytałem…

Tradycja kultu (i magii) La Santa Muerte (Świętej Śmierci) narodziła się w Meksyku, gdzie Śmierć jest patronką spraw beznadziejnych (min. bo również przestępców, czy przedstawicieli środowiska LGBT). Sytuacja ekonomiczna Meksyku i jego mieszkańców od lat jest beznadziejna. Rząd prowadzi stałą wojnę z kartelami narkotykowymi, co w sposób bezpośredni przekłada się na życiu mieszkańców. Ciągły strach nie tylko o to, czy będą mieli za co przeżyć, ale przede wszystkim, czy w ogóle przeżyją, skierował ich myśli do Ducha Śmierci. A za myślami przyszła pora na kult i … magię.

Ameryka Łacińska nie traktuje Śmierci po “europejsku”. Dla jej mieszkańców ( i dla mnie również, co zresztą potwierdzają ostatnie doniesienie z zakresu mechaniki kwantowej) Śmierć jest niczym innym, jak przejściem do kolejnego wymiaru – kolejnej formy energii, jaką przyjmujemy. Bynajmniej nie jest końcem! Ponadto Śmierć towarzyszy nam przez całe życie od dnia narodzin. Jest zawsze obecna u naszego boku. Przecież nawet w “cywilizowanej” Europie czy USA nikt z nas nie może być pewien, że kolejnego dnia się obudzi! Z tego powodu Śmierć jawi się jako towarzyszka życia, opiekunka, duchowa matka i postać (energia…?), która przeprowadza nas do kolejnego “świata” w chwili, gdy nasze fizyczne ciała nie mogą już spełniać swojej dotychczasowej roli.

Śmierć ponadto jest neutralna. Nie ocenia. Nie szufladkuje Cię ze względu na wiek, płeć, stan posiadania, miejsce zamieszkania, kolor skóry czy orientację seksualną. Przychodzi po wszystkich – po królów i po żebraków. Jest w 100% sprawiedliwa. I de facto, jest jedyną, sprawiedliwą i nieuniknioną okolicznością życia każdego człowieka.

Kult La Santa Muerte w ostatniej dekadzie zyskuje coraz większą popularność również poza Meksykiem. W USA powstają wielkie ośrodki tradycji misteryjnej Świętej Śmierci, które zrzeszają coraz większą ilość ludności – zarówno katolików, protestantów, wyznawców innych tradycji magicznej czy agnostyków i ateistów. Mówiąc szczerze, popularność Świętej Śmierci rośnie lawinowo! Jaka jest tego przyczyna?

Po pierwsze neutralność. Jak wspomniałem powyżej La Santa Muerte nie ocenia nikogo. Nie ma znaczenia, czy jesteś bogaty, czy biedy. Czarny, czy biały. Młody, czy stary. Czy jesteś przykładnym (bądź nie) ojcem rodziny, czy gejem lub lesbijką. Święta Śmierć traktuje wszystkich równo!

Po drugie eklektyzm. Kult La Santa Muerte (i magia Świętej Śmierci) nieco przypominają wczesne wieki katolicyzmu. Jak Kościół katolicki we wczesnych wiekach, tak i tradycja misteryjna La Santa Muerte nie zamyka się na jakąkolwiek odmienność – wręcz przeciwnie. Każda “inna” tradycja może być przez nią wchłonięta i dopasowana do indywidualnej potrzeby danego wyznawcy! Święta Śmierć nie wymaga od Ciebie, abyś wyzbył / a się Twojej dotychczasowej wiary. Mówi tylko: “Jeśli nie możesz uzyskać celu z zastosowaniem znanych Ci praktyk, zwróć się do mnie!”. I zaświadczam Wam swoim własnym życiem, że to … działa!

Po trzecie skuteczność. Wielu z nas, praktykując magię zwraca się do bóstw czy żywiołów. Mają nam one pomóc w uzyskaniu oczekiwanego przez nas efektu. Różnica polega na tym, że wszystkie (poza Świętą Śmiercią) bóstwa kierują się tzw. “wyższym” dobrem. Wiedzą lepiej (choć nie zawsze!) czego nam w życiu potrzeba, przez co pewna część naszych działań magicznych nie przynosi żadnych skutków. Tymczasem La Santa Muerte mówi wprost: ” Ok, zrobię to dla Ciebie. Ale bądź świadom tego, że cała odpowiedzialność za Twoje działanie magiczne, za Twoje życzenie, spoczywa wyłącznie na Tobie!”. Jeśli chcesz zdobyć męża swojej koleżanki / żonę Twojego kolegi, La Santa Muerte Ci to umożliwi! A na dodatek zrobi to bezbłędnie i prawie natychmiast! Jednak konsekwencje tego wyboru – Twojego życzenia spłyną na Ciebie.

Kiedy zacząłem “pracować” z Duchem Świętej Śmierci myślałem, że wszystko to, co na ten temat czytałem jest zwyczajnie “na wyrost”. Do czasu, kiedy wykonałem pierwszy rytuał. I wiecie co? Okazał się skuteczny już kolejnego dnia! Nigdy wcześniej (pracując z żywiołami czy bóstwami słowiańskimi – jestem rodzimowiercą) nie miałem tak błyskawicznego i pełnego efektu swoich działań.

Z tych właśnie powodów postanowiłem opublikować ten wpis dla odważnych 🙂 Dla tych z Was, którzy nie boją się odrzucić sztywnych schematów myślenia (nie swojego!) narzuconych nam przez rodziców, wychowawców, nauczycieli czy kapłanów. Nie wiem czy wiecie, ale wszystko to, o czym myślicie, jak myślicie i w jaki sposób postrzegacie otaczający Was świat, to nie są Wasze myśli! To schematy wtłoczone min. za pośrednictwem edukacji. Czy nie nadszedł czas, aby wyzwolić się spod tego jarzma? Czy prawdziwy mag lub wiedźma nie powinni być wolni intelektualnie? Kochani! Magia, to nie moda! Magia, to styl życia oparty o skuteczność działań! Kiedy czytam o tym, że niektóre współczesne wiedźmy są np. przeciwne wykorzystywaniu części zwierząt (np. łapki kurze) do działań magicznych lub, że istnieją wiedźmy “katolickie” czy “chrześcijańskie”, to dosłownie nóż w kieszeni mi się otwiera! Całkowite pomieszanie z poplątaniem!

Od zarania dziejów magowie i wiedźmy były chodzącymi indywidualnościami. Z tego wynikały min. procesy o czary. Z tego wynikało odosobnienie. Dziś natomiast wiedźmy (szczególnie one) starają się być “trendy” i dopasowywać do kajdan i okowów społecznych schematów. Poważnie?! Jesteś weganką / weganinem, dlatego nie użyjesz części zwierzęcia, np. wspomnianych wcześniej kurzych (lub kogucich) łapek do rytuałów? Być może uruchomię teraz lawinę krytyki, ale wybacz – jeśli tak właśnie robisz, jeżeli zamykasz się na możliwości, to nie jesteś wiedźmą. Nie jesteś magiem. Jesteś dyletantem, który bawi – a w zasadzie próbuje bawić się w magię!

Jeżeli chcesz (na poważnie) osiągać w życiu wszystko to, o czym marzysz… Jeśli chcesz stać się Panem / Panią własnego losu… Jeśli jesteś gotowy / a odrzucić to, w co do tej pory wierzyłeś / aś (pamiętaj – to nie była Twoja wiara!)… zachęcam Cię do zgłębiania zasad filozofii i magi La Santa Muerte!

Niebawem powstanie strona na FB dla osób zainteresowanych tematem. Mam zamiar uruchomić również oficjalną witrynę szkoły misteryjnej Świętej Śmierci w Polsce. Jeśli jesteś zainteresowany / a tematem, zostaw komentarz ze swoim mailem pod tym wpisem lub postem na FB.

Tymczasem zostawiam Cię z przemyśleniami 🙂

Pozdrawiam Cię kimkolwiek jesteś!

Komentarze do wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *