Magia eklektyczna – remedium na wszystkie problemy.

Przez przeszło 20 lat miałem do czynienia z wieloma systemami i tradycjami magicznymi oraz tzw. “drogami życiowymi” różnych filozofii – zarówno zachodnich, jak i wschodnich. Przez większość czasu szukałem własnej ścieżki, jednej – jedynie słusznej tradycji czy jednego, prawdziwego systemu magicznego. Magia “zachodu” z niezliczonymi systemami, publikacjami, rzeszą specjalistów kontestowała z prostą, acz niezwykle skuteczną “wschodnia” sztuką magiczną, reprezentowaną min. przez nieco zapomniane już dziś szeptuchy (czy szeptunki – jak niektórzy wolą je / ich nazywać). Również nie obca była mi tradycja szamanów – zarówno tych, pochodzących z tropikalnych części świata, jak i tych, których miejscem życia i działania są dalekie i niedostępne obszary Syberii.

Po tych wszystkich latach prób (i nierzadko błędów) dziś mogę stwierdzić jasno, że … nie należy wiązać się wyłącznie z jedną tradycją, czy też jednym systemem pracy magicznej! Każdy, kto tak robi de facto ogranicza swoje możliwości manifestacji własnej mocy i pracy z energiami czy żywiołami. Jedna tradycja – jeden system związuje nas w jednym miejscu i niejako nakłada kajdany, które ciężko jest zrzucić w późniejszym czasie. A wiedźmy czy magowie nie mogą mieć zamkniętych umysłów. Muszą widzieć, wiedzieć i rozumieć znacznie więcej niż “zwykli” zjadacze chleba 😉

Dlatego osobiście łączę wiarę słowiańską (rodzimowierstwo) z zasadami starożytnych Hermetyków, całą dozą “nowoczesnej” magii zachodniej (przy czym pisząc “nowoczesna” mam na myśli tradycję, która zaczęła się w czasach wiktoriańskich), szamanizmem i wschodnimi sztukami magicznymi. Co więcej – od pewnego czasu zgłębiam jedną z najbardziej skutecznych praktyk magicznych (jeśli nie najskuteczniejszą) opartą o tradycję pochodzącą z Meksyku – latynoski system praktyk magicznych La Santa Muerte – czyli Świętej Śmierci.

Dla nas śmierć stanowi bardzo często tabu. Nie rozmawiamy o niej, jeśli nie ma takiej potrzeby. Staramy się również o niej nie myśleć i odsuwać nieuchronne – wszyscy bowiem musimy się z nią zmierzyć, zarówno pośrednio (strata kogoś bliskiego), jak i bezpośrednio (kiedy nadejdzie już nasz moment…). Tradycja La Santa Muerte – praktycznie nieobecna poza Meksykiem i częścią Stanów Zjednoczonych, podchodzi do tego tematu zgoła inaczej. Śmierć (w co ja również wierzę) nie jest końcem, a jedynie bramą do innego wymiaru. Nie jest końcem – jest początkiem. Co więcej – już teraz, za naszego życia wejście w interakcję z Duchem Śmierci daje nam, ludziom wiele możliwości. Magia Świętej Śmierci jest niezwykle skuteczna. Działa praktycznie od razu i z wybranym przez nas efektem! – sprawdziłem i zgłębiam nadal. Dzieje się tak dlatego, że La Santa Muerte jest całkowicie neutralna. Nie ocenia, nie szufladkuje – działa dla każdego bez względu na wiek, płeć, osobowość, orientacje seksualną, kolor skóry, popełnione grzechy, etc. Kult Śmierci można by opisywać w nieskończoność, dlatego poprzestanę w tym wpisie jedynie na ogromnej, 99% skuteczności rytuałów magii Śmierci.

Eklektyczna Magia – to droga, którą powinien obrać każdy mag czy wiedźma dzisiejszego świata. Nie wolno nam zamykać się na żadne rozwiązania. Powinniśmy łączyć systemy i tradycje, aby osiągać wspaniałe rezultaty dla siebie, swoich bliskich i dla osób, które zwracają się do nas z prośbą o pomoc w dowolnej dziedzinie życia. Dlatego nie trzymajmy się “kurczowo” jednego schematu działań. Dzisiejszy świat podlega nieustannym przemianom, na co wpływa niezliczona ilość czynników i okoliczności zewnętrznych, zarówno tych planowanych, jak i całkiem przypadkowych. Trzymanie się jednej tradycji byłoby zatem “magicznym” samobójstwem i to na dodatek rytualnym! To tak, jakby wysłać człowieka z wczesnych dziejów świata z procą na armadę najnowocześniejszych czołgów napędzanych atomem… i posiadających niewyobrażalną siłę rażenia.

Dlatego namawiam Was wszystkich – zacznijcie zgłębiać inne rozwiązania niż te, które dobrze znacie, ale które nie zawsze jednak działają. Również i my – magowie i wiedźmy musimy wyjść spoza strefy komfortu naszych praktyk i dotykać nowych rzeczy, stosować (i testować) nowe rozwiązania. To nie będzie łatwe, ale należy porzucić obawy!

Pozdrawiam Cię kimkolwiek jesteś.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *