O klątwie słów kilka…

W ostatnim czasie coraz więcej osób pyta mnie o możliwość zastosowania klątwy wobec ich wrogów – osób, które w jakikolwiek sposób im zaszkodziły. Zastanawiają się w jaki, niekonwencjonalny sposób można wyegzekwować sprawiedliwość i nader często decydują się na użycie magii.

Przede wszystkim muszę nawiązać tutaj do dość często poruszanego zagadnienia, jakim jest rozróżnienie magii na “biała” i “czarną” (spotykam się również z “szarą”, “niebieską” i “czerwoną” – jakkolwiek dziwnie i bezsensownie to brzmi…). Z całą stanowczością opartą na mojej wiedzy i wieloletnim doświadczeniu muszę stwierdzić jedno: nie istnieje coś takiego, jak “biała” czy “czarna” (a już tym bardziej inne kolory) magia! Nie do końca dziś stwierdzić możemy skąd wziął się taki podział, jednak pewne jest iż na jego powstanie wpływ miał min. Kościół katolicki. Stosujemy taki podział często zwyczajowo bardziej w odniesieniu do efektów działania magii i grupujemy je na “dobre – pozytywne” lub “złe – negatywne”, co również nie jest właściwe. Szerzej na temat “białej” i “czarnej” magii będę mówić na niebawem na moim kanale na YT, dostępnym tutaj: https://www.youtube.com/channel/UCsrCqivsSnU1PJC4lytC02A (zapraszam przy okazji do subskrypcji).

W dzisiejszym wpisie ograniczę się tylko do jedynie właściwego i prawdziwego stwierdzenia, że nie istnieje ani biała, ani czarna magia – magia jest jedna! O jej efektach natomiast decydują nasze intencje, choć i tutaj podział jest uproszczony, gdyż np. klątwa – tradycyjnie, błędnie przypisywana do czarnej magii może wywołać zarówno destrukcyjne jak i pozytywne efekty.

Dla skuteczności klątwy potrzeba jest wyłącznie jednego warunku. Prawdziwej, realnej, wyrządzonej w świecie materialnym szkody, przez którą ucierpieliśmy. To wystarczy, aby wzbudzić podczas rytuału właściwe emocje i negatywne odczucia, dzięki którym inwokacja i sam rytuał nabiorą rzeczywistej mocy. Aby ukazać jak różne mogą być rodzaje klątw, a co za tym idzie efekty ich działań, podam 3 przykłady tego typu pracy magicznej:

  1. Klątwa poważnej choroby, a następnie śmierci – tutaj bez problemu możemy określić, jaki jest zamierzony przez rzucającego efekt jego działań. Klątwa w tym wypadku zadziała w 100% negatywnie.
  2. Klątwa litości – ciekawy przykład jak najbardziej pozytywnej klątwy! Przywraca ona rzucającemu utraconą godność, dobre imię czy majątek, zatem jednoznacznie jej efekty można zaliczyć do pozytywnych.
  3. Klątwa pożądania – jak w popularnym teleturnieju 50/50 🙂 dla rzucającego jest pozytywna, gdyż wreszcie może mieć obiekt pożądania wyłącznie dla siebie. Dla “ofiary” – cóż… gdyby dobrowolnie chciała wejść w bliższą relację z rzucającym byłoby łatwiej… – tego rodzaju klątwa wywołuje pozytywny lub negatywny efekt, w zależności od strony działania magicznego (rzucający – ofiara).

Powyższe pokazuje, iż klątwa – jako słowo w ciągu setek lat nabrała nieodpowiedniego nacechowania pejoratywnego i nie można jej sprowadzać do działań wyłącznie destrukcyjnych (choć niestety w 90% przypadków właśnie do nich jest wykorzystywana).

Wykonać skuteczną klątwę nie jest łatwo. Nie chodzi tu tylko o specyficzny klimat działania magicznego, jego związek z magią krwi czy magią cmentarną… Nikt, kto nie podnosi swojego poziomu w działaniach magicznych, nie trzyma “ręki na pulsie” w samorozwoju czy rozwoju duchowym nie będzie w stanie rzucić skutecznej klątwy. Stąd jest ich stosunkowo niewiele. Znacznie częściej natomiast mamy do czynienia z tzw. “urokiem” czy “złym okiem”. W wielu wypadkach wystarczy negatywna myśl nacechowana złymi emocjami, aby wywołać bliski skutek w rzeczywistości – są to najczęściej występujące rodzaje złorzeczeń, łatwe do wykonania nawet dla przypadkowych osób, nie związanych ze sztuką magiczną!

Tak, czy inaczej stwierdzić bezsprzecznie należy, że klątwy (w tym te prawdziwe) istnieją i potrafią wyrządzić w życiu danej osoby wiele złego, nawet w odległych pokoleniach wprzód. Osobiście zmagałem się jakiś czas temu z realną klątwą, rzuconą przez jedną z ukraińskich szeptuch … nie było to miłe odczucie, ale z pomocą innej, zaufanej osoby udało się nam skutecznie jej pozbyć.

Żadnej klątwy nie powinno się rzucać “na zamówienie”… (choć czasem to robię, ale stosując właściwe i bardzo zaawansowane “bhp”…) – bezpiecznie jest natomiast samemu ją rzucić o ile czujemy się na siłach, mamy odpowiednie doświadczenie oraz – obiekt klątwy realnie wyrządził nam krzywdę. Alternatywą jest zakup rytuału wraz z inwokacją i przeprowadzenie go samemu.

Jedno jest pewne: dobro, jak i zło wcale do nas nie wracają tak, jak przyjęło się to uważać! Ponownie należy przywołać tu Kościół katolicki, któremu zależało na kontroli społeczeństw (podobnie, jak dzisiejszym elitom władzy) i strach przed złem świetnie się do tego nadawał! Rzeczą wbrew naturze jest również nadstawianie drugiego policzka, kiedy otrzymamy cios w pierwszy. Taka filozofia stwarza ludzi miernych i biernych – czyli całkowicie zindoktrynowanych i niegroźnych – a czarownice, wiedźmy czy magowie, z pewnością do takich osób nie należą 🙂

Decydując się na kroczenie w życiu ścieżką magii musisz być odpowiedzialny / odpowiedzialna i podjąć właściwe wyzwania. Nie możesz się bać. Nie możesz dawać się stłamsić społecznym normom. I tak – czasami musisz złorzeczyć czy też wysłać (o ile potrafisz) klątwę! I uwierz mi – nie musisz mieć przy tym żadnych wyrzutów sumienia.

Pozdrawiam Cię kimkolwiek jesteś!

Komentarze do wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *